Jak przestać zbierać pamiątki, a zacząć kolekcjonować przeżycia?

dsc_0013

Jestem zwolenniczką przemyślanego minimalizmu i uciekam od radykalizmu w kwestii ograniczania stanu posiadania. Uważam, że nie każdy musi pozbywać się pamiątek czy kolekcji, bo tylko tak osiągnie się ten mityczny „prawdziwy minimalizm” (bo co to takiego właściwie jest?). Wyznaję jednak zasadę, że jeśli nadmiar zaczyna przytłaczać, wpływać na relacje czy dotykać innych ludzi, to warto coś z tym zrobić.

Pewnie każdy z nas kiedyś zabrał ze sobą jakąś pamiątkę z podróży, zatrzymał drobnostkę z ważnego wydarzenia, zachomikował zeszyt z podstawówki czy muszelkę z bałtyckiej plaży. Rola takich przedmiotów polega na przypominaniu nam miło spędzonych wyjątkowych chwil. Jeśli jednak wszystkie pamiątki stoją w zakurzonym pudle na strychu, to czy mają okazję spełnić swoją rolę? Wierzę, że nieużywane rzeczy się marnują. Podobnie jest właśnie z takimi zapomnianymi pamiątkami – niczego nie przypominają, bo nie mają komu, skoro od lat sterczą w ciemnym miejscu z dala od właścicieli.

Figurki, muszelki, kamyczki, ulotki, mapki, bilety. To wszystko przedmioty, których gromadzenie może nas przytłoczyć. Czy naprawdę potrzebujemy trzymać to wszystko, by pamiętać o letniej wizycie w Paryżu, świetnej sztuce w teatrze czy przyjemnym wieczorze we dwoje? Czy nie wystarczą wspomnienia, które zawsze mamy ze sobą w najlepszym na świecie schowku – w naszej głowie?

Znam osoby, które od pierwszych dni urlopu buszują po stoiskach i sklepikach w poszukiwaniu pamiątek. Czy nie lepiej byłoby przeznaczyć ten czas na dobre przeżycie wakacji? Kąpiel w morzu, taniec przy zachodzie słońca, spacer wśród zieleni, spływ kajakowy to tylko kilka przykładów przeżyć, których doświadczenie na pewno długo pozostanie w naszej pamięci, jeśli tylko w całości poświęcimy się ich przeżywaniu.

Odkąd przyjęłam postawę minimalistyczną, staram się kolekcjonować doświadczenia. Czasem są to długo odkładane plany – jak wizyta u kosmetyczki czy lekcja fotografii, czasem spontaniczne, nieoczekiwane przeżycia jak wypad do nowej knajpki czy piesza wyprawa w nieznane miejsce w sąsiedztwie. Cała ta nietypowa kolekcja oprócz nowej wiedzy o świecie, daje mi możliwość zajrzeć w głąb siebie, nauczyć się czegoś nowego o sobie samej. Nie zbieram już biletów, paragonów, listków, muszelek – nie chcę zagracić oczyszczonej z trudem przestrzeni przedmiotami, które schowane w głębi szafy stracą swoją pamiątkową moc. Zamiast tego chłonę te chwile, które jest mi dane przeżywać, a właściwie jeszcze uczę się dobrze je chłonąć, zapamiętywać, upajać się nimi. Znajduję dużą przyjemność w uważnym przeżywaniu chwil i naprawdę nie muszę już zbierać pamiątek, by przypominały mi o tej przyjemności.

Jeśli mimo wszystko zdecydujesz się zostawić sobie coś sentymentalnego, daj temu życie. Przeglądaj swoje pamiątkowe pudełka, wspominaj, raduj się. Jeśli nie masz na to czasu, ochoty, to właściwie dlaczego chcesz to zatrzymać? Pamiątki mają przypominać, a na pewno nie będą tego robić leżąc w ciasnym, zapomnianym pudle wypełnionym po brzegi. Warto co jakiś czas usiąść na kanapie z kubkiem herbaty w ręce, powspominać dawne czasy, odtworzyć przyjemne chwile. To wcale nie zaprzecza idei życia tu i teraz, naprawdę.

kasia

Kasia, autorka bloga Droga do minimalizmu

Jak przestać zbierać pamiątki, a zacząć kolekcjonować przeżycia?

Jak dbać o włosy po lecie?

Jak przestać zbierać pamiątki, a zacząć kolekcjonować przeżycia?

Jak czytać INCI?

Newer post